Blog > Komentarze do wpisu
Unia Europejska – czy imigracja i dotacje to najlepsze sposoby walki z biedą w III Świecie ?
Europejskie elity zawsze szczycą się swoją wrażliwością społeczną. Na każdym kroku porównują się z USA i mówią, że chociaż Ameryka dynamiczniej się rozwija i jest silniejsza militarnie to Europa rekompensuje te braki większą wrażliwością społeczną i dbałością o prawa człowieka. Mówią, że Ameryka jest tym złym, który wszystko burzy na świecie, a Europa tym dobrym i wrażliwym, który ma najlepsze sposoby na walkę o lepsze życie na całym świecie. Czy tak jest naprawdę ? Czy Unia Europejska naprawdę tak strasznie troszczy się o losy świata, czy są to tylko działania pozorowane, aby uspokoić swoje sumienia i pokazać wyborcom, że politycy są wrażliwi społecznie ? Nie będę w tym tekście porównywał Europy do Ameryki. Skoncentruję się na Europie.

Jak więc Unia Europejska walczy ze światową biedą ? Otóż na dwa sposoby – wysyła pieniądze oraz przyjmuje imigrantów. Porozmawiajmy teraz o tych sposobach:

  1. Bezpośrednia pomoc biednym krajom – cóż, pozornie działanie bardzo dobre, ale tylko pozornie. Niestety skala korupcji w krajach np. afrykańskich jest ogromna. Większość środków pomocowych jest rozkradana. Nie oszukujmy się – takie są realia. Wiemy co u nas się działo po upadku komunizmu. Tam jest dziesięć razy gorzej. Na pewno są wyjątki, kraje rozsądnie zarządzane, które mają się lepiej. Ale nawet tam przez ograniczenia (cła i inne) jakie Unia Europejska i USA nakładają na handel z tymi krajami, rozwój nie jest zadowalający. Niestety Unia ma różne, czasem niezbyt mądre, pomysły na zdobycie funduszy dla rozwoju biednych krajów. Np. dodatkowe podatki na bilety lotnicze. Te pieniądze miałyby być później przekazane biednym krajom. Oczywiście Unia zapomniała, że w ten sposób, podwyższając ceny biletów, ograniczy turystykę m.in. do krajów rozwijających się i nie da im zarobić na turystach. Niestety fiskalizm i regulacje to zawsze pierwsze pomysły Unii.
  2. Imigranci – to drugi sposób na uspokojenie sumień polityków Unii. Szczególnie o ich ochronę i brak ograniczeń w przyjmowaniu do Unii apeluje lewica. Pamiętamy ostatnio chociażby spory we Francji, gdzie lewica zarzucała Sarkozy’emu faszyzm, bo chce ograniczyć liczbę imigrantów. Jakie są korzyści dla biednych krajów z imigracji? Oczywiście część ludzi znajduje schronienie w bogatszych krajach i żyje im się lepiej. Ale jak widać nie wszyscy z nich są szczęśliwi. Wielu czuje się niedostosowanych, zazdrości rodowitym mieszkańcom Europy wyższego statusu, nie chcą przyjmować stylu życia Europejczyków. Poza tym kilka-kilkadziesiąt milionów imigrantów w Europie to kropla w morzu jeśli porównać to z populacją np. całej Afryki. A więc pomagamy niewielkiej części biednych, wielu z nich jest zawiedzionych, a sami mamy przez to wiele dodatkowych problemów – społecznych, kulturowych, budżetowych.

Tak wyglądają obecne działania UE w zakresie pomocy biednym. Jest w tym wiele zakłamania, bo stosując powyższe dwie metody UE jednocześnie utrzymuje wysokie cła i inne ograniczenia w handlu. Partie lewicowe, niby najbardziej wrażliwe na los biednych (imigranci to ich elektorat) też nie kwapią się z ich obniżaniem. Dlaczego ? To proste – część produkcji przeniosłaby się do krajów III Świata, a w UE robotnicy musieliby się zgodzić albo na niższe pensje albo na wyższe bezrobocie. Cóż, lewica dba o losy biednych w III Świecie, ale do momentu, gdy nie musi się narażać rodzimym Związkom Zawodowym. Związkowcy stanowią większy, silniejszy i bardziej zdyscyplinowany elektorat niż imigranci więc wiadomo, kto jest ważniejszy dla lewicowych partii.

A jak powinno to wyglądać gdybyśmy chcieli naprawdę pomóc krajom III Świata ? Generalnie pomoc powinna polegać na budowaniu dobrobytu w krajach III Świata, a nie na sprowadzaniu milionów imigrantów do UE. Moim zdaniem powinno to wyglądać tak:

  1. Zlikwidować cła i inne ograniczenia na wszystkie towary produkowane w krajach III Świata. Cóż, działanie odważne, groziłaby nam konieczność obniżki płac bo część fabryk przeniosłaby się do Afryki. Ale nie ma nic za darmo – jeśli chcemy pomóc to ktoś musi ponieść koszty. Tylko czy jesteśmy gotowi je ponieść, czy jesteśmy skłonni wyrzec się części luksusów ?
  2. Rozsądna, bardzo ograniczona imigracja – skoro przez obniżkę ceł poprawiamy los ludzi w całej Afryce nie ma potrzeby przyjmowania imigrantów. Poprzez obniżone ceł i tak będziemy mieli w UE większe bezrobocie i niższe płace. Ludzie w III Świecie będą mieli możliwość produkować u siebie i nam sprzedawać, skoro daliśmy im taką możliwość niech u siebie budują dobrobyt, my sumienie będziemy mieli czyste. Oczywiście jakaś imigracja będzie niezbędna, bo Europa ma problemy demograficzne, na niektóre stanowiska ciężko znaleźć fachowców (tylko czy po likwidacji ceł problem ten nie zniknie ?). Ale tylko fachowcy mogący z łatwością znaleźć pracę powinni być przyjmowani jako imigranci.
  3. Popieranie miejscowych demokracji i pół-demokracji, no i może najważniejsze – wspieranie edukacji (chociaż to różnie bywa z tą edukacją – pamiętajcie, że był taki jeden co studiował na Sorbonie, a potem wrócił do Kambodży. Nazywał się..... ale to już inna historia). O demokrację np. w Afryce ciężko. Ale należy popierać rozsądnych przywódców. Np. w takiej Tunezji – Prezydent jest pół-dyktatorem, ale trzeba mu przyznać, że w miarę rozsądnie zarządza krajem – ostro potraktował islamskich fanatyków, postawił na turystykę. Takie kraje należy wspierać. Być może należy pomagać krajom Afrykańskim selektywnie – tam gdzie jest ogromna korupcja nie wysyłać kasy, nie likwidować ceł. Bo po co ? I tak nic to nie da... (chociaż z drugiej strony to właśnie w takich krajach jest najgorzej)...
  4. Jeśli chodzi o bezpośrednią pomoc pieniężną dla skorumpowanych krajów to powinna być ona ograniczona do sytuacji ekstremalnych – wojna, jakaś szczególnie ostra epidemia itd. Środki powinny być jednak bardzo dokładnie kontrolowane, aby nie były rozkradane...

A więc, podsumowując Europa powinna zastanowić się, czy chce rzeczywiście pomóc biednym krajom III Świata czy dalej zajmować się pomocą pozorowaną.

Niestety pomoc w zaproponowanym przeze mnie kształcie będzie powodowała znaczne obciążenia dla mieszkańców UE – poprzez prawdopodobny spadek płac.

Mówimy „to straszne, że ludzie umierają z głodu”. Ale czy jesteśmy gotowi zrezygnować z drugiego samochodu lub corocznych wakacji na Dominikanie, aby ci ludzie z głodu nie umierali ? Cóż, mimo wszystko to trudne, prawda ? Już słyszę krzyki związkowców we wszystkich krajach UE... A więc może moje pomysły to utopia ?

Dlatego też, być może Unia powinna, aby nie denerwować związkowców i nie prowokować rozruchów, wprowadzać takie reformy stopniowo. Np. znieść bariery celne do dwóch-trzech Afrykańskich krajów i zobaczyć co z tego wyniknie – czy to coś da, jak wzrośnie im PKB itd. Ale może to też utopia.... bo w polityce zawsze najłatwiej prowadzić działania pozorowane....

 

 Palestrina2005

czwartek, 10 maja 2007, palestrina2005